Często, gdy pytam kobiety o poród to słyszę, że: „jakoś to będzie, co mogę więcej zrobić, zacisnę zęby, jakoś przetrwam, jakoś wytrzymam.”

Ale czy właśnie tak chcemy pamiętać Swój poród? Czy wspomnienie porodu, które zostaje z nami na całe życie ma opierać się na „jakoś wytrzymam”? Ile rzeczy w Swoim życiu jakoś wytrzymujesz?

Co gdyby otworzyć się na inny sposób rodzenia i poszukać Swojego miejsca wpływu? Tak żeby:

  • podejmować decyzje,
  • wiedzieć,
  • wybierać myśli i wspierające przekonania,
  • dbać o siebie,
  • być w kontakcie ze Swoim dzieckiem i jego potrzebami,
  • znać swoje potrzeby, pamiętać o nich.

Jeśli jesteśmy świadome Swoich potrzeb, to możemy wybrać co z tym zrobimy. Jak zadbamy o pojawiające się potrzeby. Jeśli nie wiemy, co jest dla nas ważne to działamy na starych schematach, na takich, które mogą nas nie wspierać.

Jeżeli jesteśmy w stanie zadbać  o to co dla nas ważne, znamy Swoje miejsce wpływu, to nic nas nie rozprasza, jesteśmy w zgodzie ze Sobą. Możemy się skupić. Nie czekamy na kogoś, kto nas z tego stanu „jakoś wytrzymam” uratuje. Bierzemy poród we własne ręce. Ale uwaga, nie chodzi o to, by poród kontrolować. Kontrola w porodzie przeszkadza.

Czy Twoje myśli Cię wspierają?

Muszę mieć cięcie bo nie dam rady urodzić, gdy będę kontrolować sytuację to będzie tak jak chcę…”

„Mój poród musi przebiegać według planu porodu bo inaczej sobie nie poradzę, muszę karmić piersią bo tylko prawdziwa matka tak karmi”

„Jeśli nie urodzę naturalnie to znaczy, że coś ze mną nie tak”.

“Muszę spróbować wszystkiego o czym przeczytałam, wtedy dam radę urodzić naturalnie”.

“Nie będę się czuła swobodnie przy partnerze w czasie porodu, jak nie będę mogła kontrolować swojego ciała”.

Czasami nasze niewspierające przekonania, myśli wydają nam się tak popularne, tak prawdziwe, tak przyklejone do nas, że trudno nam je podważyć. Możemy przejść przez życie realizując cudze wizje w akompaniamencie presji swojego wewnętrznego krytyka, uczepieni kurczowo kontroli jako jedynego sposobu radzenia sobie z trudnościami. W rezultacie nasze prawdziwe potrzeby nie będą miały nigdy szansy być zaspokojone.

Czy kontrola i wpływ to dla Ciebie to samo?

Okres okołoporodowy to świetna arena dla rozwoju czasem aż do obsesji tych niekorzystnych dla nas myśli. Warto zatrzymać je choć na chwilę i poszukać w Sobie odpowiedzi na pytania:

  • Co się naprawdę kryje za tymi przekonaniami, myślami?
  • Z jakimi potrzebami łączą się te przekonania, myśli?
  • Jakie potrzeby były zaspokojone do tej pory dzięki tym myślom, przekonaniom lub jakie potrzeby próbowałaś zaspokoić? Jak te myśli Ci służą? O co dbają, co chronią?
  • Jaki jest koszt tego przekonania, myśli? Jak by było, jakbyś się czuła, kim byś była bez tego przekonania? Co byś zrobiła inaczej bez tego przekonania?

Jakie historie opowiadasz sobie o porodzie?

  • Jak siebie widzisz w tych historiach?
  • Jak widzisz swoje możliwości? Dlaczego akurat tak?
  • Czy potrafisz wyodrębnić postacie, głosy, które biorą w nich udział?
  • Czy to jest jakiś znajomy głos? Czy na pewno Twój?
  • Czy Twoje przekonania, myśli na temat porodu Cię wspierają czy ograniczają? Dodają Ci skrzydeł czy są balastem? Czy pomagają realizować plany czy je sabotują? Czy te zaspokajają Twoje potrzeby? Które z nich i w jaki sposób?

Znasz ten stan gdy dialogi wewnętrzne toczą się nieustannie? Spróbuj być świadomym reżyserem swojego życia. Wybieraj te myśli, przekonania, które podnoszą jakość Twoich doświadczeń.

Z ewolucyjnego punktu widzenia poczucie kontroli jest nie tylko potrzebą psychologiczną, ale też fizjologiczną. Gdy będziemy kontrolować otoczenie według naszego mózgu mamy większe szanse na przeżycie. To taka ewolucyjna pozostałość po przodkach, by przetrwać  warto pamiętać gdzie czai się niebezpieczeństwo, kontrolować otoczenie, bo przeoczenie czegoś może skończyć się  dla nas  w paszczy drapieżnika.

Dziś jest nieco inaczej, kontrola to częste narzędzie używane do opiekowania się lękiem, smutkiem, frustracją, bezradnością lub nieprzyjemnymi emocjami, które pojawiają się w odpowiedzi na doświadczane przez nas trudności. Kontrola bywa ucieczką przed silnymi uczuciami. Skupianie się na zewnętrznych aktywnościach, przymus działania, zapychanie  dnia wieloma aktywnościami, zadaniami, perfekcjonizm, kontrolowanie innych, chęć odcięcia się od tego co się czuje, daje możliwość oszukania siebie choć na chwilę, że wszystko przecież u mnie jest ok.

Warto wiedzieć, że nadmierna kontrola często prowadzi do  nieadekwatnego reagowania na zmiany. Mniej też  przez to angażujemy się w relacje. Kontrolowanie przeszkadza odczuwać radość, hamuje kreatywność i usztywnia.

Porzuć kontrolę na rzecz zaufania i ciesz się koktajlem idealnym.

Porodem kieruje tak zwana stara kora mózgowa – archicortex. To ona odpowiada za wydzielanie oksytocyny, adrenaliny endorfin, prolaktyny. Wydzielane w odpowiednich proporcjach stanowią  unikalny „koktajl idealny”.  Pozwala on bezpiecznie przyjść dziecku na świat i pomaga nawiązać z nim więź. Żeby sobie zaserwować ten koktajl ( jak to bywa z koktajlami ) trzeba zrezygnować  z kontroli. Odpuścić. Zaufać swojemu ciału i instynktowi. Zdarza się wtedy, że kobiety zachowują się jak w transie, pozwalają sobie na krzyk, przyjmowanie nieoczekiwanych pozycji, nie mają kontaktu z rzeczywistością, wszystko po to by ograniczyć działanie aktywności kory mózgowej.

Pobudzanie czynności tak zwanej kory nowej- neocortex odpowiedzialnej za logiczne myślenie, mowę, zbieranie i przetwarzanie danych, zaburza wytwarzanie hormonów przez starą korę mózgową. M. Odent znany francuski położnik daje konkretne wskazówki jak pozwolić działać starej korze i obudzić nasz instynkt. Potrzebujemy bezpiecznej przestrzeni, by nie wpaść w wir nakręcających się myśli i chęci kontrolowania. Osoba wspierająca rodzącą nie powinna pobudzać jej nowej kory mózgowej, poprzez zadawanie zbyt wielu pytań, udzielanie  rad bez potrzeby czy ocenianie. Powinna towarzyszyć, słuchać, reagować z empatią i zapewnić poczucie bezpieczeństwa. Może zadbać o odpowiednie, przytłumione światło ponieważ aktywność mózgu ulega zmianie  pod wpływem stymulacji wzrokowej. Ostre światło nie jest więc sprzymierzeńcem porodu. Dobrze przygotowana osoba towarzysząca jest także łącznikiem, pomiędzy kobietą rodzącą a personelem medycznym, ponieważ najbardziej zna potrzeby swojej partnerki. To ona powinna wziąć na siebie planowanie drogi do szpitala, procedury związane z  przyjęciem do szpitala, wypełnianie formalności. Zminimalizowanie stresu jest bardzo istotne  ponieważ w przypadku silnego poczucia zagrożenia następuje wydzielanie hormonów z rodziny adrenalin, które także pobudzają korę nową i wstrzymują poród. Można to zaobserwować w I okresie porodu, kiedy to po przekroczeniu progu szpitala, kobieta   jest wciągnięta w wir pytań i musi odnaleźć się w nowym środowisku. Jej czynność skurczowa słabnie. Pod wpływem nadmiernego stresu oksytocyna odpowiadająca między innymi za skurcze przestaje się wydzielać. Gdy  kobieta rodząca poczuje się bardziej pewnie w nowym otoczeniu (często przy wsparciu osoby towarzyszącej, która może przypominać o sposobach, łagodzenia bólu, oddechu, rozluźnieniu, oswoić przestrzeń szpitala, zadbać o odpowiednie światło, muzykę itp.)  wtedy organizm dostaje sygnał, że jest w miarę bezpiecznie i poród wraca na swoje tory.

Aby wszystko działało naturalnie potrzeba mieszanki:

  • czasu,
  • ciepła,
  • ciemności/półmroku,
  • stonowanych dźwięków,
  • spokoju,
  • poczucia bezpieczeństwa,

“ Akt narodzin wymaga odwagi, by sobie “ odpuścić”, wyzbyć się wszelkich utrwalonych nawyków i polegać na jednej rzeczy – na mocy własnej świadomości, własnego reagowania, czyli na własnej kreatywności.” E.Nobel,Childbirth with Insight

Nie mamy możliwości przeżycia porodu zupełnie bez bólu i strachu (aczkolwiek istnieją porody w ekstazie, w głębokim relaksie, które bazują na wyzbyciu się kontroli i “uśpieniu” świadomej części umysłu), ale mamy wiele obszarów na które mamy wpływ. Od nas zależy ile energii poświęcimy na zamartwianie się, na krąg troski a ile poświęcimy kręgowi wpływu. Mamy możliwość wyboru lekarza, położnej, szpitala, szkoły rodzenia, edukacji okołoporodowej, edukacji on-line, która pasuje do naszej filozofii okołoporodowej. Możemy dbać o dietę, ruch, wykonywać ćwiczenia, które przygotują nasze ciało do porodu. Możemy też wybrać osobę, która będzie nam towarzyszyła, możemy wynająć doulę, skorzystać ze znieczulenia czy też niefarmakologicznych metod łagodzenia bólu, TENS. Możemy mieć wpływ na to czy oddamy komuś wszystkie decyzje o naszym porodzie czy spróbujemy urodzić najlepiej jak potrafimy. Niezależnie czy będzie to poród naturalny czy cięcie cesarskie.

Warto przestać myśleć tunelowo i trzymać kurczowo tylko jednego rozwiązania. Porzucić kontrolę i dać sobie przestrzeń na pielęgnowanie świadomych, wspierających myśli i przekonań. Oswajać swój lęk przed porodem, nie wypierać go, skonfrontować się z trudnościami. Określić potrzeby i wybrać strategie. Zadbać o siebie z uważnością, delikatnością. Zrezygnować z ciągłego powtarzania Sobie: ”muszę, powinnam” na rzecz – chcę!

„Kiedy próbujemy zaprzeczać własnym historiom, one nas definiują. Gdy bierzemy za nie odpowiedzialność możemy pisać własne zakończenia.” Brene Brown

Jaką historię o porodzie i o Sobie przekażemy dalej? Co opowiemy swoim córkom gdy kiedyś zapytają? Jakie zbudujemy w nich przekonania o porodzie? Mamy na to wpływ. To jest naszą siłą.

Swojej córce kiedyś chciałabym powiedzieć, że nie o to chodzi by zacisnąć zęby i myśleć: jakoś to będzie, jakoś przetrwam. Chciałbym, by czuła, że ma wpływ, mogła świadomie decydować, miała zaufanie do Siebie, wiedziała, że da radę.

Pomyśl o Sobie. Ile energii poświęcasz kręgowi lęku, a ile kręgowi wpływu myśląc o porodzie? Jak zadbasz już dziś o swoją potrzebę sprawczości i wpływu? Podziel się ze mną swoimi spostrzeżeniami.

Autorka: Paulina Kordos-Kwestrz

Od ponad 10 lat wspieram kobiety w ciąży i macierzyństwie, nie tylko jako położna ale także  wykorzystując wiedzę  z zakresu promocji zdrowia i wspomagania rozwoju. Chciałabym być Twoją przewodniczka i sojuszniczką. Kimś komu zadasz każde pytanie, dzięki komu będziesz się czuła widziana i słyszana ze Swoimi potrzebami. Moją największą nauczycielką w macierzyństwie jest niezmiennie moja córka Ola. W swojej pracy czerpię także z NVC – porozumienia bez przemocy oraz Rodzicielstwa bliskości.

Od niedawna Rozwijam Swój nowy projekt Rodzić w porozumieniu ze Sobą. Najważniejsza są dla mnie uważność na potrzeby kobiety. Dlatego przygotowuję do porodu i macierzyństwa w oparciu o 5 obszarów. Relacji z :

  • potrzebami i emocjami, ( uświadamianie Swoich potrzeb, szukanie strategii, oswajanie strachu),
  • Swoim ciałem, ( budowanie zaufania do Swojego ciała, przygotowanie fizyczne),
  • dzieckiem, ( nawiązywanie więzi z dzieckiem jeszcze przed porodem),
  • partnerem/partnerką, (efektywne budowanie Swojej sieci wsparcia),
  • personelem medycznym ( asertywność, pewność Siebie na Sali porodowej).

Poród to nie jest tylko, to co dzieje się przez te kilka, kilkanaście godzin na Sali porodowej. Poród to proces, na który ma wpływ to, co dzieję się przez 9 miesięcy, ale też to jaką historię o porodzie w Sobie nosisz i jaki jest Twój bagaż przekonań.

Dlatego prowadzimy razem z Kasią Figlewicz, moją serdeczną przyjaciółką, Kręgi wsparcia dla kobiet w ciąży i po porodzie online. Budujemy autentyczną, serdeczną sieć wsparcia wśród kobiet, które tego potrzebują. Które chcą rodzić inaczej niż: jakoś przetrwam, jakoś wytrzymam. Gdy słyszymy od kobiet: „ w szpitalu było trudno, ale dodawało mi otuchy to, że za kilka dni będą mogła spotkać się z wami w  Kręgu”, to mamy ogromne poczucie sensu Swojej pracy. 

Więcej informacji o Kręgu Wsparcia online znajdziesz tutaj:

https://www.rodzicwporozumieniuzesoba.pl/kragwsparcia

Więcej informacji o Rodzić w Porozumieniu ze Sobą tutaj:

https://www.rodzicwporozumieniuzesoba.pl

https://www.facebook.com/rodzicwporozumieniuzesoba/

https://www.instagram.com/rodzicwporozumieniuzesoba/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *